Ranking WTA. Zestawienie najlepszych tenisistek świata

Każdy, komu bliski jest kobiecy tenis, doskonale wie, jak działa i kształtuje się ranking WTA. Co należy o nim wiedzieć i która zawodniczka jest najlepsza na świecie?

Czym jest ranking WTA i jak działa?

Tenis to jedna z niewielu dyscyplin sportowych, w których nie ma wielkiej różnicy, jeśli chodzi o prestiż odsłony męskiej, jak i kobiecej. Jeśli chodzi o tenisa, w którym piłeczkę odbijają mężczyźni, ranking ukazujący potencjał wszystkich tenisistów jest prezentowany w rankingu ATP – Association of Tennis Professionals. Przewodzi obecnie Carlos Alcaraz (ESP), potem są Jannik Sinner (ITA), Alexander Zverev (GER), Novak Djoković (SRB), Felix Auger-Aliassime (CAN) i Taylor Fritz (USA). Polska jest widoczna dopiero na 62. miejscu, gdzie znajduje się Kamil Majchrzak. A czym jest w takim wypadku ranking WTA?

Jak łatwo można się domyślić, ranking WTA jest kobiecym odpowiednikiem rankingu ATP. Skrót WTA rozszerza się jako Women’s Tennis Association, czyli Federacja Tenisa Kobiecego. Jak i męska wersja, tak i w tym przypadku hierarchizowane są najlepsze tenisistki, które w obecnej chwili wybiegają na korty całego świata. Zawodniczki w rankingu kolekcjonują punkty za osiągane wyniki i zajmują poszczególne miejsca w zestawieniu. W przeciwieństwie do rankingu ATP, w rankingu WTA znaleźć można akcent z Polski. Jest nim oczywiście Iga Świątek, która przez wiele, wiele miesięcy była liderką zestawienia, ale po obniżce dyspozycji została wyprzedzona przez pochodzącą z Białorusi Arynę Sabalenkę.

Ranking WTA został zainaugurowany w 1975 roku. Obecnie za wszelakie wyliczenia w nim przeprowadzane odpowiada rzecz jasna maszyna, a jest nią komputer noszący nazwę Meduza. Ranking WTA obejmuje wyniki, jakie osiągają zawodniczki na przestrzeni 52 tygodni, czyli całego roku (można rzec, że kalendarzowego, ponieważ zawsze liczy się od danego momentu w tył). Tenisistki mają liczone punkty za 18 ostatnich turniejów, ewentualnie 19, jeśli któraś z zawodniczek bierze udział w WTA Finals. Te liczby dotyczą jednak gry singlowej, pojedynczej, podczas gdy jeśli chodzi o tenis w parach (debel), bierze się pod uwagę wyniki 12 turniejów.

Ranking WTA nie tylko oznacza prestiż dla zawodniczki, która może mianować się najlepszą lub jedną z najlepszych zawodniczek, jaką zna w danej chwili kobiecy tenis. Jest także gwarantem rozstawień w różnych turniejach, a także umożliwia awans do turnieju WTA Finals. Jest on rozgrywany corocznie pod koniec danego sezonu, a bierze w nim udział osiem najlepszych tenisistek minionego roku (a także osiem par deblowych). To piąty najbardziej prestiżowy turniej w świecie kobiecego tenisa po czterech zawodach wielkoszlemowych, tj. Australian Open, French Open, Wimbledon oraz US Open.

Jak przyznawane są punkty w rankingu?

Metody przyznawania punktów w rankingu WTA są proste i skomplikowane zarazem. Nie trzeba wiele, by zrozumieć podstawy konieczne do cieszenia się meczami tenisa i śledzenia tego, co dzieje się w kobiecej hierarchii. Podstawowa informacja dotyczy tego, które turnieje są zaliczane do rankingu WTA. To cztery turnieje Wielkiego Szlema (Australian Open, French Open, Wimbledon oraz US Open), a także turnieje z serii WTA 1000, 500, 250, 125, turnieje ITF W15+. Dodatkowo w formie bonusu mogą być wliczane również zmagania w WTA Finals – oczywiście tylko dla ośmiu zawodniczek, które się tam zakwalifikują. Jest to pewnego rodzaju finał sezonu, gdzie grają tylko te najlepsze. Co ważne, zawodniczki mogą zagrać w większej liczbie turniejów niż wspomniane 18. Jednakże do rankingu WTA wliczone będzie tylko i wyłącznie najlepsze 18 wyników osiągniętych na kortach. Aby tenisistki były uwzględnione w zestawieniu, muszą zagrać przynajmniej w trzech turniejach rankingowych lub zdobyć co najmniej 10 punktów singlowych bądź 10 punktów deblowych w jednym lub większej liczbie turniejów.

Warto w tym miejscu wskazać tabelę punktów, jakie można zdobyć za zwycięstwo, dotarcie do finału poszczególnego turnieju pojedynczego uwzględnianego w rankingu WTA czy inne wcześniejsze etapy. Te są bowiem bardzo zróżnicowane.

  • Wielki Szlem (Australian Open, French Open, Wimbledon oraz US Open) – 2000 pkt za wygraną, 1300 za finał, 780 za półfinał, 430 za ćwierćfinał
  • WTA Finals – 1500 za wygraną, 1000 za finał, 600 za półfinał, 200 za wygraną w systemie każdy z każdym
  • WTA 1000 – 1000 za wygraną, 650 za finał, 390 za półfinał, 215 za ćwierćfinał
  • WTA 500 – 500 za wygraną, 325 za finał, 195 za półfinał, 108 za ćwierćfinał
  • WTA 250 – 250 za wygraną, 163 za finał, 98 za półfinał, 54 za ćwierćfinał
  • WTA 125 – 125 za wygraną, 81 za finał, 49 za półfinał, 27 za ćwierćfinał
  • W100 – 100 za wygraną, 65 za finał, 39 za półfinał, 21 za ćwierćfinał
  • W75 – 75 za wygraną, 49 za finał, 29 za półfinał, 16 za ćwierćfinał
  • W50 – 50 za wygraną, 33 za finał, 20 za półfinał, 11 za ćwierćfinał
  • W35 – 35 za wygraną, 23 za finał, 14 za półfinał, 8 za ćwierćfinał
  • W15 – 15 za wygraną, 10 za finał, 6 za półfinał, 3 za ćwierćfinał

Oczywiście, jak łatwo się domyślić, tenisistkom nie opłaca się brać udziału we wszystkich turniejach, jakie są rozgrywane w ramach federacji WTA. Największe gwiazdy, pokroju Igi Świątek czy Madison Keys, biorą udział tylko w tych największych, gdzie można zgarnąć najwięcej punktów. Udział umożliwia im także ich pozycja w rankingu WTA. Zresztą dobrze to widać po liczbie punktów, jakie posiadają dane zawodniczki. Liderująca rankingowi WTA Aryna Sabalenka ma ponad 10 tysięcy punktów, a Iga Świątek – ponad 8 tysięcy. Zupełnie nic nie daje im udział w zmaganiach pokroju W50 czy W75, gdzie za zwycięstwo mogą zgarnąć tylko 50 czy 75 punktów, a do rankingu WTA i tak liczy się tylko 18 najlepszych rozgrywek. Szkoda na to i czasu, i energii.

Za przykład można wziąć Igę Świątek. W rankingu WTA z początku grudnia 2025 Polka miała uwzględnione cztery turnieje wielkoszlemowe. W Australian Open i French Open dotarła do półfinałów, w obu przypadkach zgarniając po 780 punktów. Wimbledon wygrała, inkasując aż 2000 „oczek”, zaś w US Open poradziła sobie najsłabiej, kończąc na ćwierćfinale i otrzymując 430 punktów.

Dodatkowo Świątek wzięła udział w 10 czempionatach spod znaku WTA1000, ale… tylko jeden wygrała, zgarniając pełną pulę punktową. Miało to miejsce w Cincinnati Open, gdzie w finale ograła Włoszkę Jasminę Paolini. Innego finału już nie osiągnęła, ale trzykrotnie kończyła swoją przygodę w półfinale (za 390 punktów) — Qatar Open, Indian Wells Open, Madrid Open. Oprócz tego Iga Świątek wygrała W500 w Korei (500 punktów), dotarła do finałów w United Cup i Bad Homburg Open (oba z serii WTA500, co dało 325 punktów). Dotarła też do ćwierćfinału Stuttgart Open (WTA500 za 108 punktów).

Należy też nadmienić, że granie w tych bardziej prestiżowych turniejach WTA po prostu się opłaca. To nagrody idące od setek tysięcy do milionów dolarów. Warto przytoczyć tylko, ile wynoszą nagrody za WTA Finals 2025. Zwyciężczyni, Elena Rybakina, zarobiła 5,23 mln dolarów. Do nagrody głównej, wynoszącej ponad 2,5 mln dolarów, należy bowiem doliczyć 340 tys. dolarów za sam udział, 355 tys. za każde zwycięstwo w grupie i 1,29 mln za wygraną w półfinale. Z kolei za przykładową wygraną w Cincinnati Open Iga Świątek zarobiła ponad 750 tys. dolarów. A za wygranie Wimbledonu? To gigantyczna nagroda 4 mln dolarów, choć… równie gigantyczny trzeba było od niej zapłacić podatek! W 2025 roku polska tenisistka zarobiła ok. 23 mln dolarów.


Czytaj również:


Najlepsze tenisistki w aktualnym zestawieniu

Fani kobiecego tenisa znają ranking WTA na wylot, szczególnie jeśli chodzi o te najwyższe lokaty, szczególnie pierwszą dziesiątkę. W Polsce w ostatnim czasie jest on wyjątkowo popularny, a to wszystko za sprawą Igi Świątek, która od kilku lat jest jedną z czołowych tenisistek na świecie. Przez długie miesiące była liderką rankingu WTA, ale po nieco słabszym okresie i kilku zawirowaniach straciła palmę pierwszeństwa na rzecz Białorusinki Aryny Sabalenki. Potem Polka wróciła do dobrej dyspozycji i liczy, że ponownie uda jej się wskoczyć na czoło rankingu WTA, ale Sabalenka również nie próżnuje i nie ma zamiaru położyć się przed rywalką urodzoną w Warszawie.

W czołówce rankingu WTA widać, że silną reprezentację mają przedstawicielki USA, ale także Europy Wschodniej, również jeśli chodzi o niemogące występować pod narodową banderą tenisistki z Rosji. Rodzynką niewpisującą się w ten schemat jest właściwie tylko Włoszka Jasmine Paolini. A jak prezentuje się czołówka rankingu WTA i kto jeszcze może przesunąć się w nim w górę?

  1. Aryna Sabalenka (BLR)
  2. Iga Świątek (POL)
  3. Coco Gauff (USA)
  4. Amanda Anisimova (USA)
  5. Elena Rybakina (KAZ)
  6. Jessica Pegula (USA)
  7. Madison Keys (USA)
  8. Jasmine Paolini (ITA)
  9. Mirra Andreeva (RUS)
  10. Ekaterina Alexandrova (RUS)

O to, by wskoczyć do pierwszej dziesiątki zestawienia, walczyć próbują zawodniczki z nieco mniej „oczywistych” nacji, jak Belinda Bencić (11., Szwajcaria), Clara Tauson (12., Dania), Linda Noskova (13., Czechy), Elina Svitolina (14., Ukraina), Emma Navarro (15., USA) i jeszcze kilka innych. Jeśli chodzi o inne zawodniczki rodem z Polski, to rewelacji już tutaj nie ma. Kolejna w zestawieniu Magda Linette jest na 55. miejscu, Magdalena Fręch na 58., Katarzyna Kawa na 137., Linda Klimovicova na 138.

Jak zmienia się ranking WTA po turniejach?

Każdy ranking WTA jest aktualizowany co tydzień. Zazwyczaj odbywa się to w poniedziałek. Nie jest to więc system liczący punkty stricte na żywo, choć oczywiście tenisowi statystycy mają z tyłu głowy, co oznaczają wyniki danego meczu i jaki wpływ mają na ogólną hierarchię w świecie kobiecego tenisa spod znaku WTA. Działa to na tej zasadzie, że do dorobku zawodniczki dodawane są punkty z ostatnich siedmiu dni, podczas gdy usuwane są te zdobyte 52 tygodnie wcześniej. Na tym polega bowiem matematyka rankingu WTA, który skupia w swoich zestawieniach tylko i wyłącznie najświeższe 52 tygodnie.

Nowe wyniki wymazują więc te poprzednie, stąd skoki punktowe w rankingu są jak najbardziej możliwe. Jeśli więc zawodniczce wygasają punkty, np. 2000 za wygranie jednego z turniejów wielkoszlemowych, ta musi obronić je w kolejnej jego odsłonie. Jeśli zwyciężczyni np. Australian Open polegnie we wczesnej rundzie kolejnej odsłony, oznacza to dla niej w praktyce katastrofę i utratę nawet kilku pozycji w rankingu WTA. Wszystko zależy oczywiście od tego, na jakiej lokacie się znajduje i ile punktów mają jej przeciwniczki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *