Ruszyły indywidualne MŚ na żużlu! Kto faworytem do zdobycia tytułu mistrza świata? Jak będą jeździć najlepsi zawodnicy Speedway Grand Prix?
Główni kandydaci do złotego medalu cyklu SGP
Jak co roku, gdy startuje prestiżowy żużlowy cykl Grand Prix, fani czarnego sportu z całego świata zanurzają się w dyskusjach dotyczących tego, kto zostanie indywidualnym mistrzem świata. Z jednej strony mowa o dyscyplinie, w której nazwiska na podium zmieniają się. Z drugiej jednak – niemalże rok w rok zwycięstwo w zawodach osiąga słynny Bartosz Zmarzlik. Niemalże – bo w siedmiu ostatnich latach tylko raz zdarzyło się, aby zawodnik, na co dzień jeżdżący mecze ligowe dla Orlen Oil Motor Lublin, nie był najlepszy. W 2021 roku wyprzedził go Rosjanin Artiom Łaguta.
Już pierwsze zawody pokazały, że Bartosz Zmarzlik i w 2026 roku będzie celował w zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Jego przewaga w kwestii doświadczenia jest niepodważalna, zresztą jeśli faktycznie zafiniszuje na pierwszym miejscu, będzie to jego wielki finał, jeśli chodzi o historię zmagań w cyklu Grand Prix. Zmarzlik już dawno rzucił sobie wyzwanie, by stać się najbardziej utytułowanym zawodnikiem serii turniejów, którą organizatorzy po raz pierwszy zainaugurowali w 1936 roku (a regularnie od 1949).
Polak bowiem ma sześć złotych medali, czyli tyle samo ile jeżdżący w latach 60. i 70. Nowozelandczyk Ivan Mauger, a także Szwed z przełomu wieków Tony Rickardsson. Z każdym startem Zmarzlik zbliża się do miana zwycięzcy i przeskoczenia innych wybitnych żużlowców w swojej kategorii! W Polsce drugiego takiego jak on jeszcze nie było. Niemal jak co sezon, to właśnie Bartosz Zmarzlik jest typowany do tego, aby ponownie zdystansować swoich rywali w serii odbywającej się tylko na torach w Europie.
Czy ktoś zdoła zdetronizować obecnego mistrza?
Chęć zdetronizowania Bartosza Zmarzlika wykazują co sezon różni zawodnicy z różnych części świata. Jednakże za każdym razem punkty przemawiają za Polakiem, który do tej pory był nie do ruszenia. Zmieniali się tylko finaliści zajmujący drugą pozycję. Zaczynając od ubiegłego roku, byli to:
- 2025 – Brady Kurtz (Australia)
- 2024 – Robert Lambert (Wielka Brytania)
- 2023 – Fredrik Lindgren (Szwecja)
- 2022 – Leon Madsen (Dania)
- 2021 – Bartosz Zmarzlik
- 2020 – Tai Wolffinden (Wielka Brytania)
- 2019 – Leon Madsen (Dania)
Jak widać, tylko w 2021 Polak – jeszcze reprezentujący Stal Gorzów Wielkopolski – nie był pierwszy. To jednak doświadczony zawodnik, który nawet w trakcie rund, gdy mu średnio idzie, potrafi odwrócić losy meczu na swoją korzyść. Wie, jak radzić sobie z presją i często już bywało tak, że gdy początkowo mu nie szło, potrafił zawziąć się w sobie i odwrócić wrócić do rywalizacji odmieniony. W niemieckim Landshut, gdzie odbywały się inaugurujące sezon 2026 zawody, skończył na trzecim miejscu – za Danielem Bewleyem i zwycięzcą Kacprem Woryną – ale jego to nie przeraziło. Już nie takie rzeczy widział w swojej karierze, nawet w eliminacjach.
Czytaj także:
Najwięksi pretendenci do podium Grand Prix
Żużlowi eksperci zauważyli jednak, że z roku na rok jego przewaga malała. Pojawiły się więc w pełni racjonalne teorie, mówiące, że coraz większymi krokami zbliża się detronizacja mistrza świata. Pytanie tylko brzmi – kto za niego? Odpowiedzieć na nie wcale nie jest tak łatwo.
Chciałoby się oczywiście wymienić takie nazwiska, jak wspomniany Kacper Woryna – kolega Zmarzlika z Orlen Oil Motor Lublin, choć debiutujący w Ekstralidze w zespole noszącym dziś nazwę Innpro ROW Rybnik – czy Patryk Dudek. Ten drugi znany jest z Falubazu Zielona Góra czy Apatora Toruń. Jednakże większą uwagę poświęca się takim nazwiskom, jak Fredrik Lindgren, Dan Bewley czy Brady Kurtz. Tego pierwszego, Szweda, Zmarzlik zna świetnie, bo obaj jeżdżą w Lublinie – choć Lindgren jeździł też w, używając dzisiejszych nazw, Fogo Unii Leszno czy Bayersystem GKM Grudziądz. Młody Bewley to talent młodego pokolenia, jeżdżący dziś w Sparcie Wrocław, zaś Kurtz – kolega klubowy Bewleya i zeszłoroczny wicemistrz – notuje wyraźny progres.
Młode talenty i czarne konie tegorocznego cyklu
Trudno przewidzieć, kto może zasłużyć na miano konta konkretnego sezonu żużlowego Grand Prix. W kwestii wieku na pewno rzuca się jeżdżący w Polsce Ukrainiec Nazar Parnicki, który w momencie rozpoczęcia GP miał zaledwie 19 lat! Żużlowiec, którego kibice PGE Ekstraligi znają z Unii Leszno, zadebiutował jako stały uczestnik. Na tle wiekowym wyróżniają się także Czech Jan Kvech z rocznika 2001, Norweg Mathias Pollestad z rocznika 2004 czy wspomniany wcześniej Daniel Bewley – choć to już rocznik 1999, a więc… tylko cztery lata młodszy od Zmarzlika. W wymienionym tu jednak gronie Anglik z Maryport ma jednak największy potencjał, co udowodnił brązowym medalem poprzedniej edycji Grand Prix.